pamiętam… szorstkie… tuliły…



odkąd pamiętam tu byłeś pachniało ziołami


nad twoją głową pszczoły przyjazne latały


pamiętam dłonie szorstkie jak tuliły


głaskałeś na dobranoc po pleckach małych



woskiem wtedy pachniał dom


wieczornej twej modlitwy słyszałem szept


anioły rozgościły się


bezpieczny Bóg darował sen



dzisiaj w słuchawce słyszę twój słabszy głos


mówisz że bliżej granicy jesteś już blisko


pełen pokory patrzysz za siebie


tyle w życiu niosłeś a jesteś



lekki coraz lżejszy jak ptak


do niebieskiego domu jakbyś już go znał


stół zastawiony jest


i drzwi już tam otwarte są

Lekki jak ptak


muzyka/słowa: mateusz otremba

Znów sen

Równo poustawiane łóżka na długiej sali. Sala jakby nie miała ścian. Łóżka są szpitalne, z mechanizmami, które pozwalają na podnoszenie, pochylanie… Nie pamiętam, czy na innych łóżkach był ktoś, ale na jednym z nich, w rzędzie tym dalszym ode mnie, leżał wujek Józef. Nie leżał, zginał się z bólu. Wokół łóżka stała najbliższa rodzina, w milczeniu i nieruchomo. On podnosił się, opadał, i wydawał dźwięki, które człowiek w takim stanie wydaje. Przechodziłem w odległości dwóch rzędów, mając w oczach obraz jakby powolny przejazd kamery w kiepskim serialu. Trwało to długo, wreszcie wujek opadł i znieruchomiał. Wtedy oni powoli naciągnęli na niego prześcieradło…