animacje

Zabrałem się na poważnie za naukę tworzenia animacji w przestrzeni. Co tu jest najtrudniejsze? Ach, gdyby poszczególne elementy można było wziąć do ręki i poustawiać tak, jak się ustawia rzeczy w pokoju – krzesło tu, stolik tu, podstawkę z kwiatkami tam. Lecz to nie wszystko, żeby było coś widać, musi być jakieś źródło światła (mam do wyboru kilka – punktowe, dookólne, spot itd.) oraz, żeby było coś widać, musi być jakiś narząd wzroku lub – po prostu kamera, która nagra to, co się będzie działo.

Najtrudniejsze jest to, że de facto nie ustawiam tego w przestrzeni, tylko muszę sobie poradzić mając do dyspozycji płaski monitor komputerowy i cyferki współrzędnych: x, y, z. Oto stworzyłem banalne, ale efektowne zestawienie – logo mojej "firmy" nad którym przelatuje reflektor, oświetlając je od jednego krańca do drugiego. Naprzeciwko stoi (lub raczej "wisi" w przestrzeni) kamera i rejestruje to ślizgające się przejście światła. Potem jest coś tam coś tam i na końcu chciałem znów powtórzyć ten efekt z logo. Po prostu więc skopiowałem i wkleiłem. Daję "play" ale nic nie widać. Hm… Dlaczego? Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, o co chodzi. Otóż kamera się gdzieś zapodziała. W toku animacji wyprowadziłem ją w pole. Obracam się w lewo i w prawo, szukam, ale nie widzę jej. Można zatem znaleźć ją po współrzędnych i ustawić znów naprzeciwko logo. Albo można ustawić nową kamerę, ale jej i tak trzeba zadać współrzędne oraz ustawić, by patrzyła w odpowiednim kierunku.

Takie to zabawy 🙂 To tylko kwestia wprawy, bo wiedzieć, gdzie jest kamera to nie wszystko. Trzeba umieć odpowiednimi narzędziami przemieszczać ją (jak i wszystkie inne elementy) w przestrzeni, choć ma się do dyspozycji tylko płaski, mały ekran monitora, myszkę, klawiaturę i kilkanaście wirtualnych narzędzi…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *