Zawaliłem

Tak, zawaliłem w pracy – zaniedbanie obowiązków, wynikające, śmieszne, po prostu z nieuwagi. Jak można nie zauważyć, że na harmonogramie została wpisana próba o 11 rano w sobotę…? Można, zwłaszcza, kiedy przez cały tydzień marzy się o tej sobocie, o kilku godzinach spokoju, po których i tak trzeba przyjść na wieczorny spektakl…

Oczywście, że najlepiej przyznać się od razu…. Ale nawet przyznawać się trzeba robić z klasą. Mnie to się udało połowicznie… niestety. Szef zaskoczył mnie rozmową podczas pracy i to jeszcze pod koniec dnia, kiedy wytrzymałość jest już i tak nadwyrężona. Próbując zachować twarz wyszedłem raczej na beztroskiego lekkoducha. A niech to…

Tak, prosta konsekwencja wymaga przyjęcia kary na głowę. Jak można oczekiwać pobłażania, kiedy się nawet o nie nie prosi? Ktoś by powiedział – wpadłeś we własne sidła, wymagasz wysokiego poziomu od innych, a sam zawalasz. Tak, zawalam. Najwyraźniej.

Trzeba być jeszcze lepszym, lepiej przewidywać, częściej planować, wyprzedzać problemy, a nade wszystko mieć wolny czas – choć trochę, kiedy można wyciągnąć głowę jak peryskop ponad fale codzienności, a nade wszystko ponad morze ludzkiej małostkowości.

Nie chcę

Zdarza się Wam, że ktoś Was niespodziewanie pochwali? Oczywiście, to pewnie nic szczególnego. A zdarza się, że zaraz potem usłyszycie parę niepochlebnych opinii o innych? No właśnie. Wtedy zapala mi się w głowie ostrzegawcza lampka. Bo kolejną rzeczą, którą usłyszę może być jakaś niewinna z pozoru prośba skierowana w pod moim adresem. Ta prośba oczekuje tylko mojej drobnej zgody, a okaże się w końcu masą roboty, którą trzeba będzie wykonać, aby spełnić to "drobne" zobowiązanie.

Ten schemat manipulacji stosują osoby, z którymi wydaje się, że jesteście zaprzyjaźnieni, albo przynajmniej Wasza współpraca wydaje się dobrze układać. Zadziwiające jest to, że techniki manipulacyjne potrafią stosować w sposób perfekcyjny osoby, któe nigdy nie czytały książek psychologicznych ani tym podobnych. I pewnie nie są do końca świadome, że je stosują, nawet jeśli w sposób perfidny.

Nie chcę, nie mogę się z tym zgodzić. Nie chcę wysłuchiwać kłamstw, oszczerstw, poniżania. Nawet, jeśli nie mogę tego wprost powiedzieć. Sam też nie chcę poniżać innych, aby na tym tle ukazać się bohaterem, profesjonalistą, dobrym człowiekiem czy kimś jeszcze innym.

Wierzę, że istnieje jednak prawdziwa jakość, która nie potrzebuje wtłaczania innych w ziemię. Taka jakość, w której jeśli robię coś naprawdę dobrze, to nikt nie będzie  w stanie tego podważyć. Po prostu trzeba być dwa kroki lepszym od innych. Trzy kroki – to może być już za dużo, aby ludzie Cię zrozumieli i docenili. Więc jeśli potrzebujesz uznania, nie możesz wybijać się za wysoko. Natomiast jeśli chcesz być najlepszy – nie ma dla Ciebie ograniczeń.

Nowy człowiek

Wczoraj widziałem nowego człowieka. Ruszał rękami i nogami, z prędkością, która dorównuje mojej szybkości działania.

Do tej pory myślałem o nim bardzo abstrakcyjnie. Ale dzisiaj złapałem się na tym, że zacząłem o nim myśleć tak, jaby był już w drugim pokoju. Choć do bliskiego spotkania z nim pozostało jeszcze kilka miesięcy.

Zacząłem przypominać sobie moje dzieciństwo. Było piękne. W tym samym miasteczu, w tym samym domu. Zapachy padającego albo topiniejącego śniegu. Obrazy spływającej wody po podwórku – tak jak właśnie teraz, podczas zimy. Dalekie szczekanie psów i bliska obecność pól – wystarczy pięć minut przez ogród.

On obudzi się, gdy będzie lato. Podobnie zresztą jak ja. Ale od wczoraj zaczął być bliżej mnie. Nie fizycznie – gdy dotykam, dalej dzieli nas skóra i parę innych tkanek Iony. Zaczął być bliżej w mojej głowie. Witaj wśród nas.