Całkiem możliwe, że wieczorne niespełnienie, które nie pozwala zasnąć, ma w swojej istocie wiele wspólnego z lękiem przed nieistnieniem (śmiercią). Zasypiając tracimy kontrolę nad sobą, świadomość nie istnieje, człowiek nie może stwierdzić niczego, nawet tego, że istnieje, tylko po prostu śpi.
Chyba każdy, któremu blisko do śmierci, ma chęć pozostawienia czegoś po sobie, choćby drobnego śladu. Ja, zanim usnę, chcę coś napisać. To jak ostatnie tchnienie, a skoro ze mnie ujdzie, staję się spokojny i czuję, że teraz mogę… zasnąć.
Dzisiejszy ranek wydaje mi się jakbym przeżył go tydzień temu. Tak wiele się zdarzyło do teraz. Lecz w końcu, w pościeli, to wszystko zdaje się za mało. Brak śladu jak odcisk obuwia na leśnej drodze, potwierdzającego, że ktoś tędy przechodził, choć go teraz już nie ma…
