Przyjdź

Jesieni. Przyjdź. Chcę też nie przegapić pierwszych płatków śniegu. Chcę tego wrażenia, co dwadzieścia, trzydzieści lat temu. Choć przez sekundę. Tego, kiedy na studiach świat walił się w rozpaczliwym natłoku pracy, i tylko płatki były pocieszeniem – po wyjściu przez ciężkie i wysokie drzwi przy Alei Mickiewicza w Krakowie. W szarówce, nieznośnej i oswojonej, jak szuwary nad Śniardwami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *