Dzwonią do mnie ludzie…

Szok. Dzwonią do mnie ludzie, przychodzą, z różnymi pytaniami, najróżniejszymi. Zawodowymi, osobistymi i tak dalej. Mówią – jest tak i tak, pytają – no i co ja mam zrobić? Przez długi czas próbowałem coś odpowiadać, dziwnie się czułem, bo spora ich część jakby mnie nie słuchała, albo moje odpowiedzi wzmagały ich zniecierpliwienie. Aż okazało się, że właśnie o to im chodzi. Mam przytaknąć, zrozumieć, współczuć, i mam się nie przejmować, że nie dopuszczają mnie do głosu, bo i tak, jak powiem dwa słowa, to już im wystarczy. Porwą je ze sobą i wycisną z nich co tylko można, do cna, jednocześnie nie przyznając się, być może nawet przed sobą, że coś im te słowa dały…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *