Jeszcze

Świerszcze grały jeszcze wczoraj… Jeszcze nie było zabójczego dla nich chłodu. Jeszcze liście zielone. Ciepły wiatr owiewa twarz na Rondzie Mogilskim, w poszukiwaniu przystanku tramwaju nr 4… Jeszcze wspomnienie studenta, wolnego we wrześniu, o ile nie miał poprawek. A raczej miewał. I wspomnienie tego września, z trzema książkami do nauki rumuńskiego, na zmianę.

Wspomnienie niewyjaśnionej nigdy wolności, która prawie zawsze przebijała się przez nieczyste sumienie, że na nią nie stać. Po latach pozostał smak swobody, ból niespełnionego obowiązku gdzieś się zapomniał. Pamięć nie mówiąc prawdy ożywia tęsknotę. Niesłuszną. (Naiwne oskarżenie…)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *