Szczęście…eeeee

Gratuluję tym, którzy wiedzą, co uczyni ich szczęśliwymi. Nie. Nie ma czego gratulować – ta wiedza nie czyni szczęśliwym. Dodatkowo – ponieważ niezmiernie trudno jest osiągnąć dokładnie to, co by w naszym mniemaniu przyniosło szczęście, ta wiedza, w praktyce, od szczęścia oddala. Dołożywszy do tego jeszcze rewelacyjny mechanizm adaptacji człowieka do najróżniejszych warunków, również do szczęścia, można zaryzykować stwierdzenie, że długotrwałe poczucie szczęścia jest niemożliwe do osiągnięcia, gdyż nawet jeśli osiągnie się je chwilowo, to przyzwyczajenie zmieni je prędzej czy później w coś zwykłego. Albo co gorsza – w coś uwierającego, denerwującego, wreszcie – obrzydłego i znienawidzonego, w końcu – obojętnego.

Ba, pozostają jeszcze przypadki, wcale nie takie rzadkie, a nawet częste, w których osiągnąwszy dokładnie to, co się chce, odkrywa się, że wcale to szczęścia nie przyniosło.

Paradoksalnie – bliżej szczęścia, albo przynajmniej – spokoju – są ci, którym wszystko jedno.

Oto muzyk grający na tubie, w pewnym mieście na Śląsku. Z pewnością czuje się zadowolony widząc, jak chłopczyk w czerwonym ubraniu wrzuca monetę to otwartego, przygotowanego na to futerału. Lecz to zadowolenie minie zaraz, gdy zobaczy, jak wielu innych przechodniów mija go beznamiętnie. Mógłby sobie wyobrazić, że futerał w całości wypełniony jest bilonem, mógłby nawet liczyć, jaka to mogłaby być kwota, gdyby znalazły się tam np. tylko dwuzłotówki. A w przypadku banknotów? Och…. Ale należałoby je jakoś zabezpieczyć, lekki wietrzyk ciągnący ulicą mógłby….

A co na to mały chłopiec w czerwonym ubraniu? Skoro wrzuca tam monetę, to oczywiście z jakiegoś powodu, który skłania go do pozbycia się części mamony, gdyż w zamian zyskuje coś… Tym powodem jest "………", choćby chwilowe; a przynajmniej – zadowolenie. Może będzie trwało dłużej niż zadowolenie muzyka…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *