Teraz ja…

Idę w góry, albo biorę rower i gnam po bezdrożach. Albo zerkam w wpatrzone we mnie oczy niemowlaka i zastanawiam się, co on… Czy ten uśmiech, to uśmiech, czy jeszcze grymas… Grymas trwał bardzo długo, z rozciągniętych od ucha do ucha ust wypadł smoczek, zaciągnął się mgłą… Nigdy się nie dowiem.

Później próbuję o tym komuś opowiedzieć i łapię się, że to banalne. Że już to słyszałem – z innych ust, wiele razy. Znam te opowieści, te zwroty i westchnienia. Ale teraz to ja… Czyżby nic nowego…? Nie jestem Einsteinem, nie odkrywam niczego… Odkrywam dla siebie coś, co prawie wszyscy znają…


Beniamin


Sara

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *