Zabija mnie to, że w ciągu dnia prowadzę kilkanaście różnych spraw, z czego kilka jest twórczych. Wiem, że powiecie, że takie jest życie i wielu ludzi tak robi. Ale pomyślmy przez chwilę rozsądnie – to jest drenaż naszych mózgów, ale również – naszego samopoczucia, naszego życia duchowego, czyli osobowości, świadomości.
Żyjemy w świecie, w którym kultem stała się kreatywność. Kreatywność dla samej kreatywności, bo często zaczyna brakować tych, którzy by tę kreatywność byli w stanie odebrać. Nie są w stanie, bo sami muszą być kreatywni. Dziś widziałem takie hasło (Saramonowicza?) – „nikt już nie czyta, bo wszyscy piszą”.
Czuję się zawalony propozycjami – oglądnięcia spektakli teatralnych, imprez, książek do przeczytania. Ale wracam do domu, a tam czeka na mnie inne zadanie, które kreatywnością przewyższa to, co spotykam w pracy – rozmowa z dziećmi, reagowanie na to, co robią, bycie z nimi.
