Fotograficznie

Przeglądam zdjęcia, które zrobiłem w Rumunii w marcu tego roku. To dość sporo zdjęć z ulicy, fotografowanych nutą zafascynowania, z odwagą i bezpretensjonalnością. Jak nieświadomy tego, że powinienem być nieśmiały, strzelałem ludziom w twarz. Na przykład tutaj:

Street photo Romania

Jest taki stan ducha fotografa, w którym wydaje się, że nic nie może go zatrzymać. Czy to złuda, czy prawda, trudno dociec. To niewiadoma, tak jak nieprzewidywalne jest fotografowanie na ulicy.

Dziś przeglądam te zdjęcia i stwierdzam z fascynującym zdziwieniem, że wiele kadrów, które pominąłem, dziś wydaje mi się lepszych niż te, które uważałem za świetne kilka miesięcy temu. Taka odmiana nie jest czymś niezwykłym, wynika choćby z perspektywy czasu. Ale u mnie teraz – jeszcze z czegoś. Zatopiwszy się w Twittera poznałem jednego z fotoedytorów, który będąc maniakiem fotografii, codziennie publikuje świetne materiały.

Nie są to oczywiście jego zdjęcia. On je znajduje w sieci, zresztą prowadzi portal, na który zaprasza wszystkich fotografujących. Nie są to zdjęcia wystrzałowe, zapierające dech w piersiach, takie, jakie otrzymują na forach fotograficznych najlepsze oceny. To fotografie opowiadające o życiu, w których liczy się przede wszystkim treść pokazana za pomocą poetyckiej formy. Jak to może wyglądać?

Na przykład tak: “Re-Visioning” – Rebecca Norris Webb’s My Dakota. To fantastycznie opowiedziana historia, wzbudzająca ciągle moje uznanie, rozmarzenie i zazdrość. Będąc pod wpływem tych i nie tylko tych zdjęć, podejrzewam, że zmienia się sposób, w jaki patrzę na własne fotografie. 

I jeszcze jedno uczucie – czasem robię zdjęcie ponieważ wewnętrznie czuję, że powinienem strzelić – właśnie teraz i właśnie to, co widzę. Ale dlaczego powinienem strzelić? Nie wiem, nie umiem tego logicznie uzasadnić. I zdarza się nie tak rzadko, że za kilka miesięcy zaczynam to rozumieć. Jawny dowód na to, że nie rozumiem samego siebie.

Cóż dopiero świata wokół. I cóż, że jestem do niego na stałe przykuty, i sam nie wiem, czy ten świat mieści się we mnie, czy jestem tylko drobną cząstką wobec ogromu, i to ten ogrom mnie wchłonął, jak wieloryb ziarenko piasku. Skutek jest jeden – nie wiem nawet, kto tu i czego nie rozumie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *